-księga gości-

 

Qmple
Vivi
Agus
Musch - onLinE!!
osKA
FLiPER
mAniAK

Siatka
Moje produkcje
Parkiet jest jego
Parodia Nike
69 - RuLEz!!!

To czytam
wEKToR
ROthy
Pinka
2 Bridget Jones

 

blog.pl

we dwójkę

"we dwójkę jest zawsze raźniej..."

A ja od ponad miesiąca dzień w dzień noszę tę myśl przy sobie.. I nie jest jakoś specjalnie głęboko schowana. Ot tak po prostu w kieszeni w złotawym woreczku.

Jest coraz lepiej, a przynajmniej idziemy w odpowiednią stronę.
Mimo tak długiej znajomości wciąż się siebie uczymy - a to bardzo ważny progres.
Radzimy sobie, a przynajmniej staramy się zrozumieć nowo powstałe sytuacje, otwarcie mówimy co z nimi nie tak.
Po co to wszystko? Bo wierzymy..

Raz już straciłem szansę, a nie chcę stracić kolejnej.
Dlatego jestem w stanie każdego nowego poranka obsypywać płatkami róż..
Równo miesiąc wyczekuję tego bardziej odpowiedniego dnia.

rumianek 2012-01-29 23:06:00
skomentuj (0)
30 minut

Nie wiele trzeba by niemalże idealny dzień zepsuć.

Człowiek coś co budował przez całe swoje życie ma ten dar by całą swoją pracę, cały swój dorobek zaprzepaszczyć w przeciągu 1 ułamka sekundy.

Mi zabrakło 30minut to tego by móc powiedzieć iż nasz dzień był brdzo udany. Z miłym akcentem na początku dnia i w dobrym towarzystwie pod koniec. 30 min to nie tak dużo a wystarczyło..


Nic.. Znów trzeba budować ten domek od nowa..
Źródło: http://www.slowairzeczy.pl/index.php/2011/04/domek-z-kart/

rumianek 2012-01-27 18:51:47
skomentuj (2)
Chłopiec o smutnych oczach

Nie wszystko wydaje się być takie jakie jest na pozór. V. kiedyś pisała o ludziach zakładających maski. Każdy ma taką swoją. Jedni jedną inni całe mnóstwo.
Ale Ty przejrzałaś mnie. Dostrzegłaś, iż też noszę jedną z nich - nawet przy Tobie. Zauważyłaś, że mimo wszystkiego co staram się robić non-stop mam smutne oczy i tego faktycznie nie uda mi się zakamuflować. Maska nie ukryje tego co skrywają oczy.
I pewnie dlatego nazywasz mnie chłopcem o smutnych oczach..

Może nie wszystko idzie mi tak jak sobie tego razem życzyliśmy. Może nie jestem pierwszą osobą, o której się myśli na początku dnia, na końcu, w jego trakcie. Może, bo tego tak na prawdę nie mogę stwierdzić.
Najciemniej pod latarnią. Mimo, że niby jestem w centrum to tego nie zauważam - czuję się wręcz marginalnie. Bo gdyby sprawdzić jakąkolwiek komunikację to z innymi są prowadzone dialogi a ja.. ja prowadzę jedynie monolog.

rumianek 2012-01-15 22:27:07
skomentuj (0)
Podsumowanie..

Długo odwlekałem podsumowanie roku ubiegłego i określenie celów na nadchodzące miesiące.
Chyba nawet byt długo..

Czego nie dokonałem, co mi nie wyszło?
Zarzucić sobie mogę to, co prawie każdy: praca, uczelnia, problemy w związku.
Czy chcę się w to zagłębiać? 
Nie, ponieważ robię to każdego dnia. Zanim zwlekę się z łóżka, dzień w dzień, rozpoczynam od tego samego. Co dokonałem, co mam zrobić i czemu wciąż w tym tkwię i nic nie robię by ruszyć się z miejsca..

Prawdą jest, że mam swoje plany i daty z nimi związane. Ale wstrzymuję się z innymi rzeczami czekając Bóg jeden wie na co..

Co chcę zmienić w tym roku? 
Na pewno zacznę od siebie. Muszę w końcu zmienić swoje postępowanie w pewnych kwestiach.
I na tym koniec. Bo reszta zmian będzie następstwem dni, tygodni, miesięcy. 
Wiem do czego dążę i chyba to jest ważniejsze. Mam cel i chcę dalej w nim trwać..

rumianek 2012-01-06 19:20:59
skomentuj (0)
Poranek

Dzisiejszy poranek różnił się od pozostałych. 
Był inny, zdecydowany. Prawie taki jak dawno temu..

Ostatnio lubię poranki, bo wówczas jest spokój.. Nie ma kłótni, pretensji, rozczarowań zebranych po całym dniu.
Zmieniłbym tylko jeden aspekt.. Ale wiadomo, że siebie najtrudniej zmienić..



rumianek 2011-12-14 20:23:04
skomentuj (0)
19 z 168

Tak w nawiązaniu do wczorajszego wyjścia z V. do kina na In Time.

Mój czas z V. to 19h w tygodniu (wliczając czas, gdy śpimy)
Czas V. z jej zarządem to 16h w tygodniu + Xh spędzonych na wspólnych wypadach 'odstresowujących' + każda wolna chwila spędzana na czacie i poczcie związana z zarządem

Ale to ja przytłaczam i ja powinienem dać przestrzeń..


czyli, że te 19h to i tak za dużo dla nas?

Gdy sytuacja była odwrotna i to V. walczyła o każdą wolną chwilę nic nie mówiłem.. Cieszyłem się, bo nie musiałem kombinować, bo zawsze była tuż obok.. Ja nawet odzywając się na chat'cie przeszkadzam..

PS. Może i chore, że teraz to podliczyłem, ale chcę to móc przeczytać za miesiąc.. Może wówczas zauważę, że coś jest nie tak.

rumianek 2011-12-04 19:52:26
skomentuj (0)
Dzień po dniu..

Wciąż się uczymy, rozwijamy, szukamy nowych ścieżek/rozwiązań.
Jest to dobre i szkoda, że nie dostrzegałem tego. Dziś przypomniałem sobie stare listy i otworzyły mi oczy nieco szerzej.

Ostatnio sporo nie miłych sytuacji, zdarzeń, które oczywiście tradycyjnie wylałem w notkach szukając zrozumienia czy też możliwości tłumaczenia się. V. ostatnio często podkreśla fakt, iż się zamieniliśmy i faktycznie tak się stało.
Na samym początku było bajkowo, każda chwila była tą jedyną najważniejszą. Gdzieś po drodze straciłem to z oczu. Chyba w momencie, gdy u mnie zamieszkała, a ja po całym dniu pracy wracałem i od razu zasypiałem. Nie miałem nawet siły zjeść z Nią kolacji. A przynajmniej dziś tak to pamiętam, ale na pewno mnie to przeraziło. Przestraszyłem się przyszłości i tego, iż wszyscy do tego dążymy - idąc w dorosłość.
Gdzieś w podświadomości uciekałem od tego. Miałem swoje problemy, przed którymi nie umiałem się Tobie przyznać. Inne moje głupie zachowania, a Ona? V. przez cały czas cierpliwie wszystko znosiła i czekała nadal..

Cały ogrom energii jaki noszę w sobie. Ilość uczuć - sam nie byłem świadom, że wciąż mam takie pokłady schowane. I to daje mi nadzieję.

Chciałem podziękować. Za wytrzymałość, za to wszystko co robiła i robi dla mnie. Za dzisiejsze 'ja Ciebie też kocham' - w odniesieniu do ostatnich wydarzeń to było coś, co bardzo mnie podbudowało. Za nie opuszczanie mnie. Za wszystkie chwile wspólnie spędzone. Za wszystkie białe kłamstwa, które miały poprawić moje samopoczucie. W końcu za to, iż pozwala mi wierzyć w lepsze jutro i z realisty zrobiła ze mnie optymistę. Za uwolnienie mojej duszy i charakteru. Wskazanie innej drogi, którą wspólnie kroczyliśmy.
I mam nadzieję, że kroczyć będziemy dalej..

A gdyby spytała mnie o to, co najbardziej wryło mi się w pamięć to wieczór, gdy byłem u Niej w domu a V. śpiewała mi Maanam - Po to jesteś na świecie.
I Łysego napierdalającego w ścianę byśmy się uspokoili na Budapesztańskiej..

I znów mogę powiedzieć: Ja Ciebie bardziej.. +=*

rumianek 2011-11-18 02:14:38
skomentuj (0)
Brak słów

Od dłuższego czasu staram się napisać do Ciebie list i nie mogę. Próbowałem na wiele sposobów. Nawet rzuciłem się na poezję lecz mętlik w mej głowie..
Wiem co chcę uzyskać. Lecz by pokonać teraz dzielący nas dystans jedynie mogę zrobić to w sposób opisowy. Lecz brakuje słów.
Słów, które znamy oboje bardzo dobrze. Nie są one nam obce. Używamy ich codziennie - i to nie tylko miedzy sobą.
Są one małe i banalne lecz, gdyby je zlepić w parę zdań to nabrały by potężnej mocy. Albo po prostu w mej głowie jest to tak wielkie, że nie umiem tego powiedzieć w prosty i sensowny sposób..

chłodny/zimny wieczór, jesień, samotność, tęsknota, żal, ból, pustka, nadzieja, lepsze dni, czasy, przyszłość, zdrowie, stan, szyja, obserwacja, szalik, uśmiech, analiza 

Dawniej prosiłaś mnie bym opowiadał Tobie historyjki do snu. Ułóż z tego historię a obiecuję, że będzie ona Twoją ulubioną..




rumianek 2011-11-11 21:29:39
skomentuj (0)
Strach, Ból, Konflikt, Problemy, Wojny to Miłość

"Strach pokazuje nam gdzie nasz umysł postrzega zagrożenie, Ból wskazuje gdzie w ciele jest dysharmonia, Konflikt ukazuje na jakie aspekty relacji trzeba zwrócić uwagę, Problemy są drogowskazem co dobrze jest zmienić w różnych aspektach życia, Wojny ukazują gdzie jako ludzkość jesteśmy pogubieni i musimy się odnaleźć".
Paweł bez wątpienia ma rację.

Idąc tą drogą cieszę się, że okazałem się dzisiejszej nocy tchórzem, że zabrakło mi odwagi by pójść dalej.
Muszę uzbroić się w cierpliwość i wyrozumiałość dla stanu jaki zapanował.

Lubię chaos, dawniej uwielbiałem stanąć pośrodku tłumu ludzi i obserwować zgiełk jaki tworzą. Teraz jest on bliżej mnie niż sobie mógłbym wyobrazić. I nie mogę się go bać, czy też dać mu się ponieść. Wydaje mi się, że powinienem zrobić właśnie jak będąc w tłumie - zrozumieć go.

Dowiedziałem się o sobie również jak miękki jestem w środku. Ale nie ze względu na siłę charakteru a uczucie, którym się kieruję. Może to źle, ponieważ oznacza to iż potrafię postępować irracjonalnie. Wbrew logice, zdrowemu rozsądkowi - czemu dałem dowód w nocy.. Bo powinienem iść dalej przed siebie. Jednak nie umiałem odejść dalej jak 50metrów od tego co czuję i w co wierzę.

I powtórzę: bardzo się cieszę z tego powodu. Że jestem taki słaby, taki uczuciowy, że potrafię ryczeć i być beznadziejny.. Bo to daje mi nadzieję na jutro i na to, że będę lepszym człowiekiem i nie pójdę w ślady osoby, której postępowania oboje nienawidzimy.

"Where there is love,
there is life"
Indira Gandhi


rumianek 2011-11-05 09:24:56
skomentuj (0)
Samo życie..

Życie jest jak spacer w deszczu,
Możesz się schować i osłonić
Albo po prostu zmoknąć.

Gdzie jest ta cząstka? Wszak większość to nie całość i to zarówno w aspekcie matematycznym jak i fizycznym. A nawet czarne dziury parują więc nie możliwym jest coś utracić tak by nie pozostał żaden ślad..
Zastanawiam się gdzie ona się podziała, czy to ja sam ją zagubiłem, z własnej winy, czy też ktoś mi ją wykradł, a jeśli tak to czemu tak zrobił? Czemu to się wydarzyło? Czy mogłem temu zapobiec? Czy mógłbym jakoś na to wpłynąć?


Teraz leżę przy Tobie szczęśliwy, świadomy obecności osoby, którą mogę kochać i dla której ja sam nie jestem obojętny. Zasnę i obudzę się w świadomości iż wstał nowy dzień, który będziemy mieli szansę spędzić wspólnie. Jednak jest również wiedza, wiedza iż nie wróciłaś całkowicie. Taką, jaką żegnałem na lotnisku. Cząstka Ciebie gdzieś została i nie powraca.
Martwi mnie fakt iż sama nie umiesz powiedzieć gdzie ją zostawiłaś, a może nie chcesz powiedzieć? I tego się chyba boję najbardziej.

Wciąż jednak pełen nadziei, że będzie on równie udany jak poprzedni dzień. A świadomość iż coś jest nie tak zniknie, tak jak zły sen, tuż po przebudzeniu..


rumianek 2011-10-31 02:54:44
skomentuj (0)
Sąsiedzi krzyczą..

Sąsiedzi krzyczą..

Zastanawiam się czy nie wzywać policji.  Otwieram drzwi i słyszę, że starzy na dole też w podnieceniu z krzykami- przysłuchuję się i zdziwienie, iż mają to samo zdanie.. Oglądają mecz - dopingują naszych.

A mnie chuj strzela, bez humoru, a przecież wszystko takie magiczne powinno teraz być.

Leżę qrwa na całej linii.. Technicznej, społecznej, naukowej i prywatnej. A przecież już jutro rozpoczynam swoją przygodę i będę podbijał z Pinką hiszpańskie Costa Brava.

I znów kurwa apatia....  ja pierdole kurwa - dzień świra normalnie!

rumianek 2011-09-06 21:25:06
skomentuj (0)
a teraz

nie wiem jaki tytuł dać tej notce.. Walki, razy po razach, kolejne powstania już były

A faktycznie znów walczę sam z sobą by dojść do celów przez siebie założonych.
I jedyne co teraz tak na prawdę mogę powiedzieć to fakt iż przynajmniej w tej sprawie się nie spóźniełem jak jej autor
Więcej pod tym linkiem

rumianek 2011-07-04 17:47:45
skomentuj (2)
Pogoda

Fascynujące jak pogoda może wpływać na człowieka. 
Nie tylko powodować bóle stawów, głowy, stany euforyczne jak i doły.

Na przykład obecna burzowa aura wpłyneła na mnie bojaźliwie.. I nie chodzi o obawę przed burzą ale niepewnością co do przyszłości..
Mega niepewnie a przecież umysł zajęty był przez cały czas. Ale wkradła się mysł i zaprząta głowę.. 

Niech już lunie i odda mi mą pewność i radość!

rumianek 2011-06-08 18:27:14
skomentuj (0)
kolejny zwrot


Niby wszystko już wydaje się być poskładane, łatwe w odbiorze i przekazie i nagle trach..
Zwrot o 30'. Niby mało ale jednak powoduje iż już jesteś na zupełnie innym kursie mijając część celów swej podróży rzucając Cię zupełnie innym nie znamym i nie przewidywalnym zdarzeniom.

Biorąc pod uwagę, życia na spontanie może to i dobrze.. Ale ja już miałem wcześniej wyznaczone cele do których zaczynałem dążyć. A teraz mijam się z nimi a to co postanowiłem znów jest nie do odgadnięcia.. Tak samo jak kabaret Mathiasa Koma..
Niby wiesz czego się spodziewasz, odgadłeś takt i ład utworu a on znów Cię zaskoczył.

Równie wkurzające jest to iż nie ja ustawiłem koło sterowe zmieniające mój kurs.. Czy siły wyższe? Cholera wie. Nie mniej jednak to mnie dotyczy owa podróż i to ja powinienem nią kierować..

A jaki będzie finał? Tego to już sam nie wiem..

rumianek 2011-05-22 08:51:26
skomentuj (2)
Miłość w miejscu,

chuj w kakao.. Tytuł z pvek`a ale trafnie opisujący aktualny stan rzeczy.. W tym momencie opuszczam 3miasto i zmierzam do Hamburga na IWR2011.de regaty łodzi napędzanych siła mięśni ludzkich nóg. Jak będzie to się okaże. Ja zadowolony jestem, że udało mi się ogarnąć mój team i wyjechaliśmy o czasie. Pozostał jednak niesmak z pożegnania w domu. To chyba jednak tylko konsekwencja wcześniejszych sytuacji więc większego wpływu na to nie miałem. Zreszta zawsze jest wszystko przeciwko moim planom i mojej opini więc przejmowanie się nie ma większego sensu. Teraz się skupię na moim plecaku i czekającym weń browarze. Warto czasem nie być kierowcą!
rumianek 2011-05-03 20:31:28
skomentuj (1)